Koniec epoki parytetów – Booking.com rezygnuje z klauzuli rate-parity w Europie

W naszych predykcjach zawartych już w Raporcie 2014 Prognozy Trendów w Hotelarstwie przeczuwaliśmy, że epoka znienawidzonych przez hotelarzy parytetów cenowych dobiega końca. Dziś prezes Booking.com Darren Huston poinformował, iż jego firma nie będzie wymagała utrzymywania w portalu cen równych lub niższych niż w innych kanałach OTA.

Źródło: Booking.com

Nie można się dziwić, że duże korporacje OTA (nie tylko Booking.com) wykorzystywały swoją dominującą pozycję na rynku tak długo jak tylko mogły. Jednak pod naciskiem stowarzyszeń hotelarskich oraz różnych europejskich odpowiedników polskiego UOKIKu w Niemczech, Włoszech, Francji a ostatnio Szwecji, OTA zmuszone zostały do unieważnienia tych zapisów krępujących wolność rynku. Ogólne wytyczne UE w tej sprawie były nieuchronne, więc Booking.com zdecydował, iż zmiany wprowadzi w całej Europie. Zapewne takiej samej reakcji oczekiwać można od wszystkich pozostałych OTA.

Niestety w tym samym komunikacie Booking.com przypomina o innych, dość zawiłych zapisach dotyczących MFN (Most Favored Nation), które w opinii portalu wciąż obowiązują i obligują hotele do utrzymywania takich samych stawek i warunków na Booking.com jakie stosują na własnych stronach. W tym miejscu warto przypomnieć, że do łamania parytetów zachęcają już od dawna same portale OTA. Teoretycznie utrzymują parytet cen, lecz równocześnie namawiają (sic!) hotele do obniżania cen dla wąskiego grona „wybranych” osób (np. program Genius w Booking.com). Problem leży w tym, że Ci „wybrani” generują znaczącą i wciąż rosnącą część sprzedaży. Efektywny przychód ze sprzedaży pokoi jest więc niższy od planowanego, a koszt dystrybucji wciąż tak samo wysoki. W efekcie obniża to rentowność hoteli w sprzedaży pośredniej. Natomiast, gdy podobne praktyki stosowane są przez hotele na własnych stronach internetowych, premiując tych, którzy rezerwują bezpośrednio, to napotykają oczywiście na sprzeciw OTA. Taki sztuczny układ nie jest zdrowy dla rynku, gdyż nie jest sprawiedliwy dla hoteli jako dostawców, ani korzystny dla gości – dlatego wkrótce także musi odejść do lamusa. Jednak zanim to się stanie, hotele muszą stosować podobne narzędzia jak dotychczas OTA - sekretne oferty dla wybranych grup odbiorców lub konstruować oferty nieporównywalne do tych oferowanych w OTA. Nade wszystko hotele muszą jednak dbać o ochronę swojej marki w wyszukiwarce Google, gdyż jest to wciąż główne źródło rezerwacji bezpośrednich, chętnie podbierane przez portale rezerwacyjne.

Portale OTA już od dawna zdawały sobie doskonale sprawę z tego, że wcześniej czy później dojdzie do globalnego odejścia od parytetów. W przeciwnym razie porównywarki metasearch nie miałby co porównywać i Priceline nie kupiłby Kayaka, a Expedia nie przejęłaby Trivago.

Z całą pewnością portale rezerwacyjne są pożyteczne i potrzebne gościom, dlatego przetrwają i świetnie odnajdą się w nowej rzeczywistości. Natomiast dopiero pełna rezygnacja z klauzuli parytetów cenowych poprawi pozycję hoteli w odzyskiwaniu kontroli nad dystrybucją swoich własnych pokoi.

Marcin Dragan
Dyrektor Zarządzający Profitroom